kosmiczni koryntianie | robert pałąg

drapię się po łydce podczas gdy wszyscy patrzą
jak zwierzę które nie kocha ani się nie lęka

jakież to szczęście powiadam wam
jakież szczęście

wydumałem was a teraz mnie jecie
mandragory zasiane w czarnoziemie przeszłości

jakiż to dyskomfort powiadam wam
jakiż dyskomfort

i choćbym mówił językami aniołów i ludzi
to i tak nie spełni się ten miligram nadziei

w którym obcy ląduje nonszalancko przed klatką
chwyta nabitą nardżilę i mówi:

jakaż to impreza powiadam wam
jakaż impreza.
 
 
/tekst sponsorują literki: m, o, t, y, l, i, c, e/
 
 

Reklamy

1 komentarz

  1. Ujdzie w tłoku. Zwłaszcza na tle poprzedników.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s