motylice (przepowiednia) | marcin zegadło

Kiedyś zapalą się na nich sukienki, warkocze plątał będzie płomień,
przejdą przez światło jak przez szkło tłuczone miękkim odciskiem
stopy, jak przez błękit gazu stygnący w zaskoczonych płucach. Sine
dziewczęta z nieprawdziwych pensji, szkół z internatem znów będą
się budzić ze złych snów o śmierci, znów będą opowiadać o sylwetkach
uzbrojonych mężczyzn i cieniach, które suną przed nimi na glinianych
nogach. To już było i czeka żeby się wydarzyć, od początku rozpętać,

przejść przez środek burzy. Teraz śpią jeszcze i wiedzą o wszystkim.
W dusznych ogrodach coś pęka i już się nie zrasta, coś uwiera, źle
                                                                                                        /wróży

– przerasta.
 
 
21.07.2008 r.
Słowacja, Lučky
 
 
/tekst sponsorują literki: m, o, t, y, l, i, c, e/
 
 

Reklamy

1 komentarz

  1. dojmujący brak rymów wtłaczał nas na ścieżki strachu i sunęliśmy spękanymi przestrzeniami nonsensu bawiąc się drzazgami wyciąganymi z dup przedmówców a ściegi na naszych gaciach zagadkowo biegły w drugą stronę. uchodziliśmy stąd za nieco bardziej inteligentnych lecz nasze rojenia blakły jak cery przemycanych ikon


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s