prasa światła | robert rybicki

Jak w ksero. Linia światła raz się przesuwa.
I raz kopiuje. Przesuwa się drugi raz.
Jest druga kopia, ale czego? To zobaczone
jak przez szparę w drzwiach. Jak podglądanie.
Takie wychodzenie poza świadomość,
spacerek po obrzeżach własnego ja
ma coś w sobie z podglądania nagich
kobiet. Jest takie pre, jak każde zachowanie
pre, o cechach pre. Preseksualne, na
przykład. Preeschatologiczne?
 
Epoka definicji przeżywa, napisałem
przezywa, kryzys, ale i zarazem rozkwit.
Wróćmy do prasy światła: chodzi o bycie
sprasowanym przez światło. Albo:
światło gwałci człowieka, bez mydła.
Co czuli mistycy, których zniewoliło
niedoznawalne, coś, co przekracza
granice świadomości. Ekstaza
jako stan świadomości? Jako co?
Albo coś, co takie się wydaje?
 
Czy mistycy po prostu nie chcieli
się wyrwać poza przymus poznania?
Mistyka jako speleologia w mózgu?
I trwać w zaślepieniu – przez blask –
jako w przepaleniu świadomości?
Blask czy ciemność – nie ma żadnej
różnicy? Cóż może poznanie?
 
Zawsze chodzi o wyjście z ciała.
Dusza z ciała wyleciała.
Lufka z ręki się sturlała.
 
Na przedramieniu kod kreskowy.
 
To wymysł takiego Adama.
 
 
/tekst sponsorują literki: w, s, z, y, s, t, k, o, ż, e, r, n, o, ś, ć/
 
 

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s