Elektroniczna cytra – Robert Rybicki

Doznajemy radości istnienia,
żegnając świadomość, że
już nas dawno nie ma.

I dochodzę do tego na jawie,
o świcie lub w południe,
że niczego nie wykluczam.

/tekst sponsorują literki: f,a,d,o/

Reklamy

Fado – Rafał Derda

Ci, którzy wolą romantycznie będą mówić o deszczu i tęsknocie.
Reszta też.
/tekst sponsorują literki: f,a,d,o/

Wiersz o jesieni na zamówienie – Piotr Goszczycki

Trwa wiosna po której
napewno będzie jesień

zima z domieszką
ciepła
spóźnione o miesiąc lato

i kasztany
moja matka je uwielbiała
jak szczęście
jak jesień
jak

ciebie człowieku
w jesieni
idącego do pracy

/tekst sponsorują literki: f,a,d,o/

dziewiąty miesiąc – tutaj – Tomasz Dalasiński

to nie las vegas, baby.
księżyc jak zsiadłe mleko po chemioterapii
wylewa się z rynny. w tle rosną deszcze, długie
swastyki opadów. jakieś obiekcje? frakcje?
kilogram tego kraju połknęłaś na obiad,
resztki będą miauczeniem. stłumieniem. zmęczeniem
perspektywy. jakieś sny? hologramy? flesze?
łącza satelitarne przeżarła korozja,
depesze mają barwę rdzy z domieszką szeptu.
język wygładza martwe punkty widokowe.
jakieś kosmosy? fale? ideogramy? wizje?
podmuch tętna przyśpiesza od zera do setki,
cofa się i odpływa. horyzont bierze górę
nad eksplozją źrenic. to nie las vegas, baby.
wymyśl rozwiązanie.

/tekst sponsorują literki: f,a,d,o/

Recepta na sen – Marek Pijanowski

– Panie doktorze, źle sypiam.
– Ma pan jakieś problemy?
– W tym sęk, że żadnych.
– Próbował pan piwka przed snem albo drinka?
– To nie działa.
– A wyciszenie? Wieczorny spacer?
– Też nie.
– Książka lub telewizja do poduchy?
– Nieskuteczne jak liczenie baranów.
– Środki na sen?
– Próbowałem. Są na nic.
Lekarz był lekarzem prawdziwym, z krwi, kości i fartucha. Złapał za uzdę tę chabetę, przysięgę Hipokratesa, i zaprowadził ją do domu pacjenta.
– Proszę się rozebrać i położyć.
Lekarz spędził całą noc u stóp pacjenta. To co zobaczył wprawiło go w osłupienie.

I tu pojawiają się dwa zakończenia.

ZAKOŃCZENIE PESYMISTYCZNE
/lekarz uczciwie pracuje na państwowym etacie/
– Pański przypadek jest beznadziejny. Medycyna jest bezradna. Przykro mi.

ZAKOŃCZENIE OPTYMISTYCZNE
/lekarz prowadzi prywatną praktykę/
Lekarz energicznie i z oddaniem zajął się pacjentem. Codziennie poświęcał mu kilkanaście godzin. To wysokiej klasy specjalista, więc stawki za wizyty nie były niskie.
Po miesiącu wzruszony pacjent nie krył wdzięczności.
– Panie doktorze nic mnie nie uwiera, nie szeleści, nie brzęczy. Śpię spokojnie.
– Przypadek okazał się trudny ale uleczalny.
– Jak ja się panu odwdzięczę.
– Nie ma o czym mówić. Dobranoc.
Pacjent wrócił, położył się do łóżka i od razu zapadł w twardy, zdrowy sen. Ma tak, odkąd przestał spać na pieniądzach.

/tekst sponsorują literki f,a,d,o/