Recepta na sen – Marek Pijanowski

– Panie doktorze, źle sypiam.
– Ma pan jakieś problemy?
– W tym sęk, że żadnych.
– Próbował pan piwka przed snem albo drinka?
– To nie działa.
– A wyciszenie? Wieczorny spacer?
– Też nie.
– Książka lub telewizja do poduchy?
– Nieskuteczne jak liczenie baranów.
– Środki na sen?
– Próbowałem. Są na nic.
Lekarz był lekarzem prawdziwym, z krwi, kości i fartucha. Złapał za uzdę tę chabetę, przysięgę Hipokratesa, i zaprowadził ją do domu pacjenta.
– Proszę się rozebrać i położyć.
Lekarz spędził całą noc u stóp pacjenta. To co zobaczył wprawiło go w osłupienie.

I tu pojawiają się dwa zakończenia.

ZAKOŃCZENIE PESYMISTYCZNE
/lekarz uczciwie pracuje na państwowym etacie/
– Pański przypadek jest beznadziejny. Medycyna jest bezradna. Przykro mi.

ZAKOŃCZENIE OPTYMISTYCZNE
/lekarz prowadzi prywatną praktykę/
Lekarz energicznie i z oddaniem zajął się pacjentem. Codziennie poświęcał mu kilkanaście godzin. To wysokiej klasy specjalista, więc stawki za wizyty nie były niskie.
Po miesiącu wzruszony pacjent nie krył wdzięczności.
– Panie doktorze nic mnie nie uwiera, nie szeleści, nie brzęczy. Śpię spokojnie.
– Przypadek okazał się trudny ale uleczalny.
– Jak ja się panu odwdzięczę.
– Nie ma o czym mówić. Dobranoc.
Pacjent wrócił, położył się do łóżka i od razu zapadł w twardy, zdrowy sen. Ma tak, odkąd przestał spać na pieniądzach.

/tekst sponsorują literki f,a,d,o/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s