Łukasz Grzesiczak – Zapiski z prowincji. Tydzień w Cieszynie, czyli poszukiwanie instynktu letniego.

1 czerwca, 8:00

Pierwszy dzień w mieście bez KFC i Mc Donald’s

1 czerwca, wieczór

Smažák – 67 kaczek

2 czerwca, 13:13

W tym mieście ponoć (nie tylko) szczęśliwe są gołębie i parkometry

3 czerwca, późne popołudnie

Jeśli w Boże Ciało Twoja Dziewczyna o 14:00 chce zjeść jajecznicę (na maśle, bez boczku, a cebula jest fuj), spokojnie możesz nastawić się, że nie będzie to możliwe

4 czerwca, południe

Wjeżdżam do Ustronia od strony Skoczowa. Przy drodze witają mnie sprzedawcy i ich turystyczne stoliki. Obok tablice z napisem: arbuzy, petardy, truskawki

5 czerwca, depresja poranna, czyli poszukiwanie śniadania

Dlatego, że mnie nie chcesz, będę się żywił jedzeniem z okienek po czeskiej stronie i popijał kofolę super light…

6 czerwca, południe

Cały poranek za kółkiem dwuosobowego matiza z kratką. Upewnię Was, że nigdy nie słyszeliście o takich miejscowościach – o miejscach, gdzie szachiści podczas nocnych rozgrywek posilają się pączkami, urzędnikach, którzy nie są przyzwyczajeni, że dziennikarze zawsze się spóźniają, o Paniach burmistrz, które spokojnie mogłyby być naszymi młodszymi siostrami…

6 czerwca, wieczór

Jak obrazić mieszkańca Ustronia? Powiedzieć mu, że wygląda jak kuracjusz

/tekst sponosrują literki b,a,r,b,a,r,z,y,ń,c,y/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s