Łukasz Mańczyk – ***

Próbuję wyobrazić sobie
Gdynię na codzień gdy odpłyną turyści
zgasną festiwalowe filmy
i na właściwe premiery czas czekać do serca zimy.
ostatnią kąpiel w zatoce uwięzionego tu morza
zakładnika letników i wojennych okrętów.

na plaży desant na żółtym biały piasek
kamienna góra wspomina ostatni bankiet
nagie maszty Daru Młodzieży przepuszczają wiatr
dzielnie opiera się tylko Antoni Abraham.

W taki dzień wchodzisz do dowództwa marynarki.
Odpalasz komputer, sprawdzasz stan Bałtyku, humor admirała
i czy Ruscy nie wylądowali na Helu.
Piszesz kolejny słaby, niepotrzebny nikomu wiersz.

/tekst sponsorują literki o,c,z,k,o/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s