Radek Sobotka – niebo jak oparzony płat czołowy

różowe strzelają żyłki dalej (tylko lekko)
pomarańczowozłote źdźbła jeszcze fantomy
chmur może i słońce ta cynobrewa ślicznotka

przedmieścia plejady choćby las strzelam
sobie człapaniem porośnięty mchem tam tam
samotny sandał gniazda larw biała
paproć na paproci kleszcze powija

powietrze sine i świeże jak ślina te ptaki
za miastem prawie jak motyle
pył z galaktyk czy wierzę

w dobrych dusz zmartwychwstanie
dajcie je w pulchne ciałka

materie niepomarszczone

poznałem jacoba jordaensa
i mu zazdroszczę

nic więcej nie opowiem

/tekst sponsorują literki b,i,a,ł,y/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s