Mateusz Witkowski – prochowiec

pora przyjdzie się schować
deszczową dzwonią godzinę
dzieciątka w maryjnych kubraczkach
szybami błyskają złowieszczo
jak wyłączone latarnie

wymyśl sobie jakiegoś bohatera
niech przyjdzie tu
w pełnym umundurowaniu
w parasolu w prochowcu
w nieprzejednanym słońcu
niech połknie cała ulewę
i zrobi z niej oczko wodne
w waszym przydomowym ogrodzie

wymyśl sobie jakiegoś bohatera
wypisz go sobie wymaluj
weź długopis papier
kamień weź nożyce
tylko mnie sobie nie wymyślaj
ja nie chcę
ja nie mogę
ja nogi sprzedałem Cyganom
ja serce sprzedałem kardiologom
ja nie mam już czym ani dokąd uciekać

nie moje diabły trzęsą tą ulicą
nie moje bogi rozlewają tu wódkę
i w wąskich palarniach wędzą
straszne sny o upadłych zwierzętach

policytuj się jeszcze ze mną
czyj koszmar jest straszniejszy
i wracaj do domu uboższa
o ten najbardziej siny

/tekst sponsorują literki p,a,p,i,e,r/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s