Daria Danuta Lisiecka – ***

jakąż przeciwwagą dla szalejących
za oknem żywiołów staną się
kruche głosy poetów umarłych
i żywych z płyty Paris – Warszawa…
Barańczak ledwo słyszalny
w fugach deszczu
śpiewny Brodski w wichurze
która z chrzęstem ku ziemi
topole przygina
Zagajewski dziwnie odległy
poprzez blaszany łomot
obluzowanych parapetów…
liście
w zbiorowym samobójstwie
podeptane wnikają w błoto
sycą się ziemią
nicością
czasem za liśćmi
wylatuje tu człowiek
z wysokiego piętra
wiatr marszczy odbicie
otwartych okien
w brudnej kałuży i zaczyna się
wymazywanie
z pamięci miejsc wspomnień bliskich
blaknących fotografii postrzępionych
listów
głosy poetów umarłych i żywych
z ekspresu Paris – Warszawadochodzą do mnie z czyśćca
wymazywania
trwać będą tyle co nośnik
na którym je utrwalono – rzecz w końcu
materialna i prawom materii podległa –
dylemat podróżny
tylko w wierszu po wieczność
pozostanie nierozstrzygnięty

ogołocone konary jarzębiny
za nimi ożebrowania brzóz
w wąskich prześwitach
białe oko nieba

czujne

/tekst sponsorują literki j,e,s,ie,ń/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s