Robert Rybicki – Zen o świcie

Jagodzie
Pierwsze zdanie: 07:52.
Za zdrowie zdania!
– – –
Rozmowa między nami grozi śmiercią ze śmiechu.

Umierał pół roku
i przez te pół roku
uprawiał mantrę.

Wiara niegodna życia. Gówno
skasuje nawet dowód logiczny.
Tam leży martwy wróbel.

Największym i najgorszym
narkotykiem jest pieniądz.
Pierdnął i idzie się wysrać.

Kolejna niepojęta moc
chce do nas przemawiać.
Noc. Przemawiać.
Janic.

Szczęście jest halucynacją.
Idziesz przez koncertowy tłum
i tłumisz łzy rozpaczy.
Harfy z żeber
zawodzą.

Głęboki dzień. Ziemia
jest kiblem kosmosu.
Każdy uczy się kłamstwa,
by nie być stratnym.

Błagać litość o kogoś,
na wysypisku traum
nakrętka wiatru.
Zamiast zarostu
prątki pleśni.
Kot wśród tuj.
Jazz na didgeridoo.
Sztify i arbaj.
Wagina lodu.
Oryks.

Myślał, że to motyl,
a to papierek
po cukierku.

Ośrodkodkma terapetycznego dla narkowów.

Przeciętni biali Europejczycy,
wedle marzeń łysych,
mieliby po dwa metry wzrostu,
Żółci skarleliby,
a Murzyni byliby czworonożni.

Uniwersytet Lenistwa,
którego jestem rektorem.
Na Wydziale Zaniechania
prycza spełnienia.
Kołczan smutku…

Nie wiem nadal, czy to dzwony kościoła,
czy karetka pogotowia…
Myślałem, że to motyl,
a to papierek
po cukierku.

Ta babcia będzie tu wieczność stała.

/tekst sponsorują literki j,e,s,ie,ń/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s