Filip Makowiecki – Zapalenie miazgi

Zuzanna zaniedbała swoje uzębienie i obawiała się, że za późno już na bezbolesną wizytę u dentysty. Mimo to zacisnęła, cha-cha, zęby i umówiła się na kontrolę. Nie było tak źle: stomatolog w białym kitlu uderzał kamertonem w kolejne zęby i szeptał:

– Czysto… czysto… czysto…

Zuza była naprawdę szczęśliwa, że trafiła w ręce specjalisty.

Przy dolnej prawej siódemce twarz stomatologa wykrzywiła się nieznacznie. Uderzył kamertonem po raz drugi, trzeci, czwarty, aż w końcu oznajmił:

– Nie stroi! Będziemy leczyć kanałowo!

Ufna Zuzanna nie pisnęła nawet, gdy jej szczęśliwa siódemka została otwarta. Pan doktor wielkimi szczypcami wyciągnął dźwięczące wciąż struny z wszystkich trzech kanałów. Oczyścił wytworzoną dziurę w skali podchlorynem sodu, a następnie osuszył i wypełnił ciszą obojętną dla organizmu. Po policzku Zuzanny spłynęła samotna łza.

– Dziękuję, panie doktorze! Już prawie nie boli! – szepnęła.

– Będzie boleć jeszcze przez trzy tygodnie – odpowiedział doktor.

/tekst sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Mariusz Słonina – Stądklatka

 

/zdjęcie sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Marcin Muth – Stara dłoń chce grać forte

Stara dłoń pomarszczona
dotyka
klawisze to jakoś znoszą

klawisz za klawiszem powtarza
ależ to stara dłoń ta
dłoń

powtarza to klawisz za klawiszem
stara ta dłoń stara

a rytm narzuca forte
ta stara dłoń chce grać forte

/tekst sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Jacek Teodorczyk – 420061_182807838496910_100003030841250_285998_1992348877_n

 

/grafikę sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Mateusz Łapiński – Wielka stopa

Oficjalnie podniosłem stopę bezrobocia. Byłem mały, a ona taka wielka! Popatrzyłem na nią, powąchałem. Była brudna i śmierdziała. Nie chciałem mieć z nią więcej do czynienia. Pragnąłem ją jak najszybciej opuścić. Zacząłem uciekać, ale cień stopy cały czas nade mną krążył. Pobiegłem w prawo – bez szans, w lewo – jakieś krzaki, ale wciąż czułem jej obecność. Szamotałem się w chaszczach, ale bezskutecznie – nie było stąd wyjścia. Krzyczałem, płakałem, nie mogłem.

* * *

– Przepraszam, teraz chyba pana kolej? – odezwała się do mnie jakaś kobieta, budząc mnie ze snu. Miała na oko jakieś pięćdziesiąt lat i zauważyłem, że było jej raczej wszystko jedno. Rozejrzałem się. Fakt: nie byłem u siebie w łóżku, tylko w poczekalni. Żywiłem cichą nadzieję, że nie przebierałem nogami (to mój odruch podczas biegu we śnie). Odwróciłem się przez ramię: za mną rozciągała się spora kolejka petentów PUPy. Wszyscy  oni patrzyli na mnie tak jakby chcieli powiedzieć: „Idiota, noclegownię sobie znalazł. A kolejkę zapycha”. Chciałem to wrażenie jakoś odnieść do postaci księcia Myszkina (akurat był ze mną Dostojewski), ale nie udało się. Podniosłem się zatem czym prędzej. Fiodor też wstał. Powiedziałem mu:

–  Michałycz, odpocznijcie sobie. Ja to załatwię.

Ale uparł się chłopina i ruszyliśmy razem do konsultantki.

* * *

Wprowadzanie moich danych osobowych oraz doświadczenia zawodowego zajęło tej pani około pół godziny. Nie było w tym nic dziwnego, skoro podczas wspomnianego zadania konsultantka nie wykorzystała możliwości pisania bezwzrokowego na dwie ręce. Sam bym  wprowadził niezbędne informacje przez Internet, ale nie mogłem tego oczekiwać, skoro na polu informatyzacji administracji publicznej mój kraj został sklasyfikowany za Kazachstanem. Nagle pani konsultantka zauważyła Dostojewskiego i poprosiła go o zajęcie miejsca w kolejce (obsługiwana może być tylko jedna osoba). Fiodor, który doskonale znał polski, poinformował ją, że chciałby znaleźć pracę, dlatego przyszedł.

– Czym się pan zajmował dotąd?

– Pisaniem i katorgą.

– Przykro mi, ale nie mamy ofert pracy dla redaktorów. Natomiast gdy zostanie pan zarejestrowany, będzie pan musiał regularnie stawiać się co miesiąc i meldować o swoim aktualnym statusie (zatrudniony/niezatrudniony), abyśmy mogli każdorazowo stwierdzić pańskie prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

* * *

Ergo: w tym kraju nie ma miejsca dla ludzi pióra. Ale katorga zawsze się znajdzie.

/tekst sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Martyna Rzepecka – stół z kwiatem

 

/grafikę sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Marcin Muth – Kraków Bunkier Sztuki

 

 

/zdjęcie sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/