Agnieszka Ochenkowska – wrzesień

pierwszy, zabieram rzeczy, jadę do stolicy. mijanie
grójeckiej, się z ludźmi witania. myślę powietrzem
żyję deszczem, co leje się po rękach. pod parasolem
się nie pragnie. jest się jednym z wielu.

być może byłbym śliczny, drogi przyjacielu. gabinet
pełen luster osuszyłbym dłonią, ale pada! na głowie
szpital w międzylesiu, stoją w oknach, w kamienicy,
to są jedni z wielu.

pod kurtką ożywiają mi się dawne blizny. gdy chodzę
sam śpiewam, słyszę ich śpiewy. jak deszcze jesienne
płyną wartką strugą, by potem radośnie rozbabrać się
na zewnątrz, gdy

idę i idę, gdy wreszcie wiem po co. gdy szedłem
do ciebie, nigdy cię nie znałem. to kubeł zimnej
wody, drogi przyjacielu, deszcz

ślizga się po ciele. ten

jedyny z wielu.

/tekst sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s