Mateusz Łapiński – Wielka stopa

Oficjalnie podniosłem stopę bezrobocia. Byłem mały, a ona taka wielka! Popatrzyłem na nią, powąchałem. Była brudna i śmierdziała. Nie chciałem mieć z nią więcej do czynienia. Pragnąłem ją jak najszybciej opuścić. Zacząłem uciekać, ale cień stopy cały czas nade mną krążył. Pobiegłem w prawo – bez szans, w lewo – jakieś krzaki, ale wciąż czułem jej obecność. Szamotałem się w chaszczach, ale bezskutecznie – nie było stąd wyjścia. Krzyczałem, płakałem, nie mogłem.

* * *

– Przepraszam, teraz chyba pana kolej? – odezwała się do mnie jakaś kobieta, budząc mnie ze snu. Miała na oko jakieś pięćdziesiąt lat i zauważyłem, że było jej raczej wszystko jedno. Rozejrzałem się. Fakt: nie byłem u siebie w łóżku, tylko w poczekalni. Żywiłem cichą nadzieję, że nie przebierałem nogami (to mój odruch podczas biegu we śnie). Odwróciłem się przez ramię: za mną rozciągała się spora kolejka petentów PUPy. Wszyscy  oni patrzyli na mnie tak jakby chcieli powiedzieć: „Idiota, noclegownię sobie znalazł. A kolejkę zapycha”. Chciałem to wrażenie jakoś odnieść do postaci księcia Myszkina (akurat był ze mną Dostojewski), ale nie udało się. Podniosłem się zatem czym prędzej. Fiodor też wstał. Powiedziałem mu:

–  Michałycz, odpocznijcie sobie. Ja to załatwię.

Ale uparł się chłopina i ruszyliśmy razem do konsultantki.

* * *

Wprowadzanie moich danych osobowych oraz doświadczenia zawodowego zajęło tej pani około pół godziny. Nie było w tym nic dziwnego, skoro podczas wspomnianego zadania konsultantka nie wykorzystała możliwości pisania bezwzrokowego na dwie ręce. Sam bym  wprowadził niezbędne informacje przez Internet, ale nie mogłem tego oczekiwać, skoro na polu informatyzacji administracji publicznej mój kraj został sklasyfikowany za Kazachstanem. Nagle pani konsultantka zauważyła Dostojewskiego i poprosiła go o zajęcie miejsca w kolejce (obsługiwana może być tylko jedna osoba). Fiodor, który doskonale znał polski, poinformował ją, że chciałby znaleźć pracę, dlatego przyszedł.

– Czym się pan zajmował dotąd?

– Pisaniem i katorgą.

– Przykro mi, ale nie mamy ofert pracy dla redaktorów. Natomiast gdy zostanie pan zarejestrowany, będzie pan musiał regularnie stawiać się co miesiąc i meldować o swoim aktualnym statusie (zatrudniony/niezatrudniony), abyśmy mogli każdorazowo stwierdzić pańskie prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

* * *

Ergo: w tym kraju nie ma miejsca dla ludzi pióra. Ale katorga zawsze się znajdzie.

/tekst sponsorują literki s,t,ą,d d,o,t,ą,d/

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s