Łukasz Gamot – Ucieczki z chorego miasta II

Ludzie na starość osiedlają się za miastem.

Pakują swoje choroby i wyruszają ostatnim pociągiem przed świtem,

albo po zimie, kiedy noc skraca się wraz z ich białymi snami.

 

To morze pod skurczone płuca podchodzi i śpiewa pieśń soli i tytoniu.

Kolejna potężna pieśń, której takty i oktawy wykasłują nad ranem,

kiedy świt, kiedy czas wyjeżdżać…

 

Przetłuszczone bilety znają suchą konstelację linii papilarnych.

Pamiętają rozkład dłoni i pośpieszne przejazdy palców.

Tutaj nie ma opóźnień, odczepiania wagonów, rozkradania torów.

 

W walizkach nie ma miejsca na improwizację.

Przygotowania rozpoczęto po pierwszych, nagłych pogrzebach –

oswajaniach sprzętów i tresurach pożegnań.

 

Miasto opuszcza się ukradkiem, lecz pośpiechu,

Mieszkań i bram nie trzeba zamykać.

Wzroku i słów nie należy odwracać.

 

Ludzi na starość nie trzeba prowadzić.

Znają rozkład dróg i niezmienność świateł nocy.

Udają się za poszarpaną linię brzegową ulic i twarzy.

 

Ludzie na starość osiedlają się sami, daleko za miastem.

W ciasnych kryjówkach, których dachy splecione są z powiek.

Ogień podchodzi na ranem, kiedy noc już do białości wykasłana.

 

/tekst sponsorują literki z,n,i,k,ą,d p,o,m,o,c,y/

Reklamy

1 komentarz

  1. Najlepszy tekst w numerze. Gratuluje. Zupelnie szczerze jeden z lepszych jakie ost. Czytalem.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s