Szymon Szwarc – Matka strzygła włosy razem z sierpniem

Wkładam dłoń między żebra,

żeby poczuć ździebko ciepłego metalu.

 

Prawdziwi żołnierze stoją za płotem,

jak płynne pisklęta. Żółtko i białko.

 

Łagodny styczeń mamy w tym roku,

nosimy przewiewne skarpetki.

 

Tutaj w pokoju, przy twoim boku

jest jeszcze lepiej, niż gdzieś tam.

 

Tam była wojna na głupie kamienie,

okupowaliśmy głównie kotłownię.

 

Tam też żył palacz, kochanek pieca,

ten, co mu było zawsze gorąco.

 

Matka strzygła mi włosy świadoma,

że to najcięższa zima w historii.

 

W dziecinnej główce pod garnkiem

powstawał (od sierpnia) garbaty komin.

 

Widziałem kiedyś, jak palacz namydlał

cielsko w górę od pasa.

 

Po nogach leniwie ściekała sadza,

po nogach skrzywionych, jak śnieg.

 

Koty kąpały się w letnim żużlu,

wszystko szło dobrze, przejęliśmy garaże.

 

Szturmowaliśmy połacie mózgu,

gdzie ukrywały się młodsze twarze.

 

Wiatr miotał kominem we wszystkie strony,

śniła się wiosna i helikopter.

 

Ziemia błyszczała w sierpniowym słońcu,

ziemia pod ziemią gładka jak pacha.

 

Ciepły styczeń mamy w następnym roku.

Najcieplej jest przy boku kaloryfera.

 

Wkładam dłoń między żebra,

żeby znaleźć pająka lub pierś matki.

 

Kiedy druga dłoń budzi się w wełnie,

skarpetki mam sto procent jedwab.

 

Żołnierzy z podwórka wzięła zaraza.

– Puk, puk. Puk, puk. – Kto puka? – Nikt.

 

Pokój wydaje się szczelnie zamknięty,

skóra dokładnie zakryta włosami.

 

On tylko, palacz od pasa odcięty,

zostawił w kotłowni ptaka z jajami.

 

/wiersz sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Marcin Muth – Kraków Podgórze ulica Krasickiego

 

 

/zdjęcie sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Filip Makowiecki – Rak skóry

W przypływie dobroci Radek postanowił pomóc światu, to bardzo nienaganne postanowienie przecież. Pewnego marcowego poranka wyruszył więc wraz z innymi wolontariuszami na kwestę uliczną. Z najbardziej entuzjastycznym z uśmiechów przechadzał się od przechodnia do przechodnia:

– Dzień dobry, zbieramy na falę tsunami! Dzień dobry, zbieramy na falę tsunami!

– Ale przecież dopiero co była – zafrasowała się pewna staruszka – Ale podoba mi się twój zapał.

Wrzuciła do puszki całą stówkę, która po sześciu godzinach zbierania złożyła się na kwotę stu jedenastu złotych i siedemdziesięciu groszy. To był dobry wynik, za który Radek otrzymał pamiątkowy dyplom i wzmiankę w lokalnej gazecie. Jak tu się nie cieszyć?

Wieczorem Radek odkrył, że mięśnie mimiczne zdrętwiały mu w uśmiechu, który bardziej niż uśmiech przypominał teraz grymas monopolowego żula. Starał się rozmasować zmartwiałą twarz, lecz zamiast ulgi czuł tylko, że skóra rozwarstwia mu się jak tanie chusteczki higieniczne. Rano natomiast obudziło go dojmujące pieczenie. Przerażony pobiegł do lustra i zobaczył nagie, czerwone mięśnie z delikatnie zaznaczonym prążkowaniem. Rozejrzał się po pokoju i dostrzegł swoją twarz uciekającą pełzakiem w kierunku drzwi.

– Wracaj! – wrzasnął, a zaraz potem wrzasnął po raz drugi, z bólu.

– Nie! – odpowiedziała twarz z uśmiechem.

/tekst sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Jacek Teodorczyk – 536847_219871368132731_120416846_n.jpg

 

 

/grafikę sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Kamil Brewiński – Afazja

jest nam obojętne formalnie rzecz ujmując
więc zapytam o obcych (poproszę o zielone

światło) długi dystych świateł żeby rozjaśnić
Kamilowi pamięć no to widział pan statek

czy też tylko mazał na drzwiach mego garażu
(mego – rozumiemy?) świecową kredką słowa

typu: porywać księżyc inwazja aniołek?
prawda – papierosek ściema – siedzimy dalej

milczenie nic nie da milczenie – ciemny tunel
a my chcemy tu troszkę pogadać w garażu

wie pan trzymam feniksa ma pióra jak uśmiech
skrzydła jak pocałunek i lata jak język

Chinki która znowu śpiewa hymn narodowy
z powodu narodzin niemrawego chłopczyka

dodam poza protokołem że z drugiej strony – życie nie warte jest
[świeczki
króliczka

/tekst sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Jesień

/muzykę sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Jacek Teodorczyk – 576704_219877548132113_857035225_n.jpg

 

/grafikę sponsorują literki ż,e,l,k,i/