Rafał Różewicz – Bezrobotni grabarze

Godzinami przesiadują w byłym miejscu pracy

i wspominają ludzi, którzy tu przychodzili

zdejmować czapki. Albo szukali oparcia w ławkach

i dostrzegali zmiany w krajobrazie. Nowe łańcuchy gór,

choć pochłonęły już dziesiątki ofiar.

 

Nie mają co robić z rękami, więc piją

zdrowie wynalazcy kieszeni. Wspominają

rzeczywistość – ich ostatniego klienta.

Kiedy ją zakopywali, jeden nawet zasalutował,

bo, jak przyznał, nie za bardzo zna się na komputerach.

 

Oprócz nich na pogrzebie byli sami dziennikarze.

Prawie wszyscy mieli problem z jej zdefiniowaniem,

więc zaczęli pieprzyć o pikantnych szczegółach.

Redakcje masowo publikowały zdjęcia tyranów.

 

Z obrotu spraw najbardziej zadowoleni byli Polacy.

Wkrótce jednak zaczęli narzekać na wolny transfer danych.

Ktoś stwierdził, że dla dobra ogółu powinni

pozostać na zawsze zacofani.

 

Z kolei grabarze wierzą, że ich los się odmieni,

bo perspektywa wywożenia monitorów na śmietnik

nie kłuci się z ich ideałami. W końcu do wszystkiego

idzie się przyzwyczaić. Ziemia to zrozumie,

wszak ma lekkie podejście do życia.

 

/tekst sponsorują literki ż,e,l,k,i/

Reklamy

2 Komentarze

  1. oczywiście ma być ” nie kłÓci się”.. z góry przepraszam czytelników za ten błąd, czasami szybciej myślę, aniżeli piszę. Pozdrawiam Rafał Różewicz

  2. szybciej piszę, aniżeli myślę – cholerka, jeszcze raz przepraszam.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s