Mateusz Witkowski – kości

czemu się sprzeciwiam o piątej nad ranem

kiedy miasto jest już jasną 

oczyszczoną z mięsa kością

a drżenia i pojęcia przechodzą na stronę ludzi?

jeszcze chwilę temu trzymałem w dłoniach tacę

z której smutny łeb spikera wieszczył 

że nie ma ocalenia 

i przebaczenia już nie ma

ocalałem jednak uwodzony przez rzeź

zgubiłem pościg twoich hycli

przekonując ich że to mnie szukają

przebaczyłem sobie

wszystkie niedoskonałe zbrodnie

robiąc taką minę jakby nie było mnie widać –

zaciągam się papierosem (zamach na własną osobę)

i wrzucam peta do kałuży (szczęśliwie udaremniony)

i potrzebuję już co najwyżej ciebie

szpiku z kości ogryzionej do cna:

czemu się sprzeciwiam o piątej nad ranem?

/wiersz sponsorują literki p,o,c,z,ą,t,e,k k,o,ń,c,a/

Reklamy

1 komentarz

  1. Podoba mi się otwartość. I zakres odniesień literackich. Poza tym wiersz ten jest nagi jak poranek.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s